Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi ankaj28 z miasteczka Kudowa-Zdrój. Mam przejechane 19077.54 kilometrów w tym 5565.00 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 11.05 km/h i się wcale nie chwalę.
Więcej o mnie.

2013 r.:
button stats bikestats.pl
2014 r.:
button stats bikestats.pl
2015 r.:
button stats bikestats.pl
2016 r.:
baton rowerowy bikestats.pl

Dzienne odwiedziny bloga:

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy ankaj28.bikestats.pl

Archiwum bloga

  • DST 24.68km
  • Teren 15.00km
  • Czas 02:50
  • VAVG 8.71km/h
  • VMAX 38.00km/h
  • Temperatura 10.0°C
  • Kalorie 1588kcal
  • Podjazdy 682m
  • Sprzęt Lycan
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

Góra Parkowa-Błedne Skały-Miechy

Niedziela, 2 marca 2014 · dodano: 02.03.2014 | Komentarze 1

Najpierw pojechaliśmy sprawdzająco na Górę Parkową, żeby ocenić trasę wyścigu, którą chłopaki przygotowują. Jedna pętla to 2700 m i w pionie  na tej odległości 100-110 m przewyższeń. Niby nic, a jednak. Wysokość Góry to 494 mnpm i można na nią spojrzeć lekceważąco, ale jak się już na nią wjedzie, to się okazuje, że kryje w sobie sporo atrakcji: ostre zjazdy, strome podjazdy, wypłaszczenia, kostkę brukową, zakręty pod nienormalnym kątem do wzięcia, korzenie które trudno przejechać, schody i ludzi zdziwionych rowerzystami w tym miejscu. Myślę, że w tygodniu przejadę sobie tą trasę z aparatem. Analizowanie tej trasy i omawianie innych wariantów (niektóre od razu wybijałam Bogdanowi z głowy, ze względu na bezpieczeństwo uczestników) zajęło nam w sumie ok. 40 minut, ale zabawy mnóstwo. Lycanek w takim terenie też był przeszczęśliwy, zwłaszcza że był "najedzony" tzn.: napompowany.

No ale czas ruszyć dalej, a że dzionek przepiękny i godzina odpowiednia  to można gdzieś dalej w teren. Bodzio wspomniał o Miechach, a ja pamiętam, że mi się tam podobało. Tylko najpierw trzeba było dostarczyć szanowne cztery litery do Bukowiny, więc do szczęścia (czyli jazdy w terenie) brakowało jakieś 6 km. Ufff! Myślę, że dobrze nie było, ale najgorzej też nie bo do hotelu Saint George nie zsiadłam z roweru ani razu, a potem podjazd pod samą Bukowinę -  przeprowadziłam jakieś 200 m, reszta przejechana. Na początek nieźle.

Droga Aleksandra to czysta radość, do tego stopnia, że bez większego trudu Bogdan namówił mnie na parking pod Błędnymi Skałami, po to żeby potem czerwonym zjechać i zrobić małą pętelkę. Ostatnio na tym odcinku w większości sprowadziłam rower, tym razem poszło o niebo lepiej, choć oczywiście trenejro zadowolony z przejazdu mego nie był :)!. Ale ja byłam, bo widzę postęp w technice (co oczywiście jest zasługą tego niezadowolonego trenejro hihi).

No i na koniec w nagrodę prawie 5 km zjazdu do Jerzykowic i do domu. Piękna niedziela na zachętę do dalszej jazdy.






  • DST 17.41km
  • Teren 5.00km
  • Czas 01:16
  • VAVG 13.74km/h
  • VMAX 43.80km/h
  • Temperatura 6.0°C
  • Kalorie 442kcal
  • Podjazdy 464m
  • Sprzęt Lycan
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

Pierwsze koty za płoty

Poniedziałek, 17 lutego 2014 · dodano: 17.02.2014 | Komentarze 7


Weekend z rowerem nie wyszedł, a nogi już swędzą, więc na razie treningowo po pracy.
Dystans króciutki, bo i czas jeszcze nie pozwala na dłużej - przynajmniej mi. Tak szybko się zbierałam, żeby gdzieś na trasie spotkać się z Bogdanem, że oczywiście nie przyszło mi do głowy, żeby cokolwiek sprawdzić: przecież rower stał w domu, więc co mu może być??!!! :):) Trochę ciężko szło, no ale po dwóch miesiącach niejeżdżenia to przecież cudów nie można się spodziewać.

No i za Czerwoną Skałką spotkanie z Bogdanem - jego jeden rzut oka na rower i.... hahahahaha - okazało się, że ciśnienie w oponach to mi nie jest potrzebne, a pompka do roweru to jakiś wynalazek nie wiadomo dla kogo i po co stworzony. Chyba jednak zmienię kolor włosów na blond.
Do YMKI wtoczyłam się w 43 minuty, więc kiepsko, za to w nagrodę dla mnie za 6 km podjazdu - pierwszego w tym roku - zjechaliśmy zielonym do Dańczowa i przez Jeleniów wróciliśmy do Kudowy. Co prawda na zjeździe musiałam trzymać cztery litery nad siodełkiem, ale co tam. Frajda z jazdy mnie nie opuściła.



  • Temperatura -15.0°C
  • Kalorie 844kcal
  • Podjazdy 304m
  • Aktywność Narciarstwo
Uczestnicy

Jeseniki Pradziad dzień drugi z ekipą BS

Niedziela, 26 stycznia 2014 · dodano: 01.02.2014 | Komentarze 4

Drugi dzień zgrupowania rozpoczął się pysznym śniadaniem w pełnym składzie i ustaleniami co kto robi i jak się umawiamy. Miałam mały dylemat, bo piesza ekipa dnia poprzedniego mnie po prostu oczarowała.  Ostatecznie wygrały jednak narty, które "przemówiły" błagalnie do mnie, że taki kawał jechały, i co? Same na Pradziada nie wjadą, potrzebują narciarza.

Chciałam też pojechać z Anią, Zbyszkiem i Januszem na Wysokie Hole, ale tam wiedziałam na 100% co mnie czeka. A ponieważ narciarz ze mnie średni, więc trzeba było znaleźć bezpieczny punkt oparcia, którym oczywiście jest Bodzio - mąż mój, trener mój i krytyk mój największy (hihihi-będzie zły), ale jak trwoga to tylko do niego, więc cóż  mi zostało? Cisnąć z Arturem i Bodziem na Pradziada.

I się zaczęło:
Zdjęcia mogłam oczywiści zrobić tylko stojąc, albo jadąc pod górę - w dół to już była walka o przeżycie
Zdjęcia mogłam oczywiście zrobić tylko stojąc, albo jadąc pod górę - w dół to już była walka o przeżycie - a tam jeszcze kiedyś będę.
Mój przepiękny cel
Mój przepiękny cel.
Czas, czas kobieto - do szczytu już blisko
Czas, czas kobieto - do szczytu już blisko.
Na rozdrożu do Svycarny chłopcy jednak poczekali - czas na lans:)
No cóż - zdarza się, że razem załapiemy się na jakąś fotkę
No cóż - zdarza się, że razem załapiemy się na jakąś fotkę
Lans numer 2
Czas na lans się skończył, do roboty - Artur pocisnął
Czas na lans się skończył, do roboty - Artur pocisnął......
Bogdan pocisnął
Bogdan pocisnął......
I tyle ich widzieli
I tyle ich widzieli.
Ale zdążyli  jeszcze uwiecznić moje wysiłki
Ale zdążyli jeszcze uwiecznić moje wysiłki.
Ostatni zakręt przed szczytem
Ostatni zakręt przed szczytem,
Kto pierwszy? Bo właściwie nie widać
Kto pierwszy? Bo właściwie nie widać.
I oto wyłonił się zza zakrętu on - cel mój upragniony
I oto wyłonił się zza zakrętu on - cel mój upragniony.
A wraz z nim ONI: ekipa piesza.....LEA
A wraz z nim ONI: ekipa piesza.....LEA,
....FENIKS Z ALINKĄ  I jak tu nie wierzyć w wyższość nóg nad deskami?
....FENIKS Z ALINKĄ.....
To ja tu się męczę, podbiegam niemal jak Justyna, daję z siebie wszystko, a oni???  Plaża, słońce tylko strojów brak
I Ryjek z Feniksem, który zasłonił Alinę.
Refleksja mnie naszła, że jak tu nie wierzyć w wyższość nóg nad deskami? No bo proszę:  ja tu się męczę, podbiegam niemal jak Justyna, daję z siebie wszystko, a oni??? Plaża, słońce tylko strojów brak.
A tu widać naszą wczorajszą trasę (częściową oczywiście) - stanęłam jak wryta i nie mogłam się napatrzeć
Chłopaki kontemplują naszą wczorajszą trasę (częściową oczywiście) - ja również nie mogłam się napatrzeć, szukaliśmy nawet Ani, Zbyszka i Janusza, ale niestety wzrok już nie ten, a wspomagaczy nikt nie wziął.
To zdjęcie zdobi teraz nasz pulpit w komputerze
To zdjęcie zdobi teraz nasz pulpit w komputerze.

Zjazdu do Svycarny nie zrelacjonuję,bo to naprawdę była walka o przeżycie. Powiem tylko, że po tych zjazdach na moich udach pojawiła się przepiękna iryzacja wielkości pomarańczy. Cudownie!

Kolejny punkt zbieżny - pyszne ciastko tam mieli
Kolejny punkt zbieżny - pyszne ciastko tam mieli.
Dziewczyny żałując, że Feniksowi skończyły się zapasy musiały się zadowolić herbatką
Dziewczyny żałując, że Feniksowi skończyły się zapasy zadowoliły się herbatką i ciastkiem.
Artur odpoczywa, a Bodzio udziela rad trenerskich
Artur odpoczywa, a Bodzio udziela rad trenerskich.
Ostatnie tańce radości, że wszyscy przeżyli
Ostatnie tańce radości, że wszyscy przeżyli.....
I w końcu pożegnania nadszedł czas - chłopcy nie omieszkali znowu zbliżyć się do siebie, Więc ja właściwie nie wiem za co Feniks wylądował w piwnicy :):):):):)
I w końcu pożegnania nadszedł czas - chłopcy nie omieszkali znowu zbliżyć się do siebie, Więc ja właściwie nie wiem za co Feniks wylądował w piwnicy :):):):):)
Dystans: 10,85 km, Czas trwania: 2:42



  • Temperatura -11.0°C
  • Kalorie 2229kcal
  • Aktywność Wędrówka
Uczestnicy

Jeseniki Pradziad dzień pierwszy z ekipą BS

Sobota, 25 stycznia 2014 · dodano: 31.01.2014 | Komentarze 5

Po przeczytaniu relacji Feniksa aż obawiam się przystąpić do napisania czegokolwiek, gdyż mój dowcip przy nim wysiada - zdobycie się na jakże oryginalny (IIIII) tytuł to już wyżyny myślowe.
To był naprawdę wspaniały wypad, ostatni taki swój pamiętam sprzed trzech lat, ale tam wtedy było tylko 5 osób i wszystkie z Kudowy.
A tutaj zgrało się nas 12 osób i - o ile dobrze obliczyłam - z 5 miast. Naprawdę wielka sprawa, Cóż ten Ryjek w sobie ma, że tak za nim wszyscy ciągną?

Po przybyciu na miejsce każda część ekipy zaczęła swoje przygotowania do startu. Zbyszek rozpoczął od powrotu do auta po bagaże,  a Ania od oczekiwania na niego, narciarze rozpakowywali sprzęt i resztę pakowali na skuter do schroniska. Ale największą zagwozdkę miała Emi z Ryjkiem usiłując bezpiecznie przymocować rakiety do plecaka:
No i jak to działa?
No i jak to działa?
Tak więc biegacze w prawo
Tak więc biegacze w prawo......

A piesi w lewo.........a piesi w lewo

Myśleliście, że podrywacze to tylko w przeciwną płeć celowali? Nic z tego - ku sobie też się mieli :)
Myśleliście, że podrywacze to tylko w przeciwną płeć celowali? Nic z tego - ku sobie też się mieli :)

Rakiety chcą żyć własnym życierm i trzeba je temperować
Oj, niedobre rakiety, niedobre.

I kto powiedział, że pod górę to jakaś trudność? Tańcząco do góry też można - i jeszcze drzwa się przyłączyły do ogólnej radości
I kto powiedział, że pod górę to jakaś trudność? Krokiem tanecznym szczyty zdobywać też można - i jeszcze drzewa się przyłączyły do ogólnej radości :)

Feniks tak dobrze wtopił się w tło, że prawie go nie widać
Feniks tak dobrze wtopił się w tło, że prawie go nie widać.

A tu wyglądamy, jak byśmy zdobywali co najmniej K2
A tu wyglądamy, jak byśmy zdobywali co najmniej K2.

No i w końcu na szczycie nasza EMI odfrunęła w siną dal
No i w końcu na szczycie nasza EMI odfrunęła w siną dal.

A panowie z żalu znów zbliżyli się do siebie pocieszając się po nieodżałowanej stracie
A panowie z żalu znów zbliżyli się do siebie pocieszając się po nieodżałowanej stracie.

Jednak ostatecznie Emi postanowiła dać nam jeszcze jedną szansę i wróciła do nas
Jednak ostatecznie Emi postanowiła dać nam jeszcze jedną szansę i wróciła do nas.

Co ryjek z Feniksem postanowili uczcić w godny sposób
Co ryjek z Feniksem postanowili uczcić w godny sposób.

Tak, tak - musiałyśmy bardzo ładnie poprosić, żeby się podzielił
Tak, tak - musiałyśmy bardzo ładnie poprosić, żeby się podzielił.

Vysoka hole i Nad Malym Kotlem (1335) zdobyta - teraz w dół do 865
Vysoka hole i Nad Malym Kotlem (1335) zdobyta - teraz w dół do 860.

Po uszczknięciu zapasów Feniksa Ryjek zgubił szlak, a Emi dzielnie trzymała pion
Po uszczknięciu zapasów Feniksa Ryjek zgubił szlak, a Emi dzielnie usiłowała trzymać pion.

I tylko Feniks oganiał się od nas, chcąc jak najdłużej zatrzymać przy sobie piersióweczkę, a raczej jej zawartość
I tylko Feniks oganiał się od nas, chcąc jak najdłużej zatrzymać przy sobie piersióweczkę, a raczej jej zawartość.

Zachwyt na piękną i dziwną tęczą szybko nam wybiła z głów Emi oświecając nas w tym temacie
Zachwyt na piękną i dziwną tęczą szybko nam wybiła z głów Emi oświecając nas w tym temacie.

Z czystej ciekawości potem zapytałam wujka gogla co ta iryzacja i naprawdę ciekawych rzeczy się dowiedziałam
Z czystej ciekawości potem zapytałam wujka gogla co to iryzacja i naprawdę ciekawych rzeczy się dowiedziałam.

I w ten sposób osiągnęlismy
I w ten sposób dotarliśmy niemal na "dno".

W tym miejscu pojawiły się atrakcje obiecane przez Ryjka
W tym miejscu pojawiły się atrakcje obiecane przez Ryjka.

A jedną z nich miała być zabawa w chowanego
A jedną z nich miała być zabawa w chowanego.

Ale wszyscy odnaleźli się na vyhlidce
Zaklepane! Wszyscy odnaleźli się na vyhlidce.

Ryjek próbuje pokonać atrakcje, a Emi zastanawia się nad okrężną trasą - oczywiście na tym wszystkim wygrał Feniks, który wziął nas od tyłu
Ryjek próbuje pokonać atrakcje, a Emi zastanawia się nad okrężną trasą - oczywiście na tym wszystkim wygrał Feniks, który wziął nas od tyłu.

Aż w końcu nadejszła wiekopomna chwila.... tu musi być jakaś cywilizacja
Aż w końcu nadejszła wiekopomna chwila.... tu musi być jakaś cywilizacja. Nasza radość z bliskości schroniska była przeogromna.

Zajęcia w podgrupach dobiegły końca i naszedł czas na zgrupowanie całej kadry.
W tym dniu ubawiłam się, uśmiałam, zmęczyłam, zmarzłam, naoglądałam i wypoczęłam - WIELKIE DZIĘKI WAM ZA TO.
Dystans: 16,30 km, Czas trwania: 5:37, Max prędkość: 11,2 km/h




  • VMAX 9.50km/h
  • Aktywność Wędrówka
Uczestnicy

Zakopane, Morskie Oko

Czwartek, 2 stycznia 2014 · dodano: 14.01.2014 | Komentarze 2


Po lajtowym Nowym Roku ekipa, która jeszcze nie wyjechała ogólnie wyraziła chęć wycieczki na Morskie Oko. "Drobny" kacyk niektórych i dzieci wśród nas spowodowały, że żadne ambitniejsze trasy nie wchodziły absolutnie  w grę, ale ponieważ chodziło o wspólne spędzenie czasu, a nie zarzynanie kogokolwiek, więc tuptanie asfaltem też okazało się świetną zabawą. Po dojechaniu w dwa auta do Palenicy Białczańskiej i uiszczeniu 20,-złotowej całodziennej opłaty parkingowej  oraz wejściówki na teren TPN-u (8,-zł od osoby!!!) wkroczyliśmy na ceprostradę:
Jest dobrze - na razie wszyscy razem - no prawie
Jest dobrze - na razie wszyscy razem - no prawie, bo z tyłu jeszcze podąża Dorota z Karolem.
Śmigłowiec TOPR-u jednak i w taki dzień był w akcji
Śmigłowiec TOPR-u jednak i w taki dzień był w akcji - a wejścia na szlaki pozamykane.
Tyle, że to niektórych nie odstrasza i potem mamy, co mamy.
Wodogrzmoty Mickiewicza - stały punkt chyba wszystkich możliwych wycieczek
Wodogrzmoty Mickiewicza - stały punkt chyba wszystkich możliwych wycieczek.
Wodogrzmoty - ale jednak są przepiękne i zawsze robią wrażenie
Wodogrzmoty - ale jednak są przepiękne i zawsze robią wrażenie.
Jeszcze 2 kilometry
Jeszcze 2 kilometry, ale zaczyna się ciekawie, bo od tego momentu trasa jest oblodzona i oj, będzie zabawa, będzie się działo ......
W sumie to nawet o tej porze trudno jest zrobić zdjęcie nad Morskim Okiem bez ludzi dookoła
W sumie to nawet o tej porze trudno jest zrobić zdjęcie nad Morskim Okiem bez ludzi dookoła.
Obejść stawu niestety nam się nie udało - warunki oblodzeniowe na trasie trochę nas powstrzymały, Ale z powrotem też było wesoło:
zejść 2 km po lodzie to była przygoda.
Halny zrobił tutaj swoje
Halny zrobił tutaj swoje, zresztą wcześniej na dojeździe też takie widoki były. 
I przez około pół kilometra taki właśnie
I przez około pół kilometra taki właśnie "wiaterek" pomagał nam zejść - nie powiem zrobiło się przez chwilę nieprzyjemnie.
Kra, kra :)
Kra, kra :)
Panoramka Morskiego Oka
Panoramka Morskiego Oka.
Trasa: 18 km, Prędkość max: 9,5 km/h, Czas przejścia: 3:30
Kategoria Treking, Tatry


  • Czas 02:30
  • VMAX 8.50km/h
  • Aktywność Wędrówka
Uczestnicy

Zakopane Gubałówka w Sylwestra

Wtorek, 31 grudnia 2013 · dodano: 07.01.2014 | Komentarze 3

Dzień drugi to oczywiście ostatnie zakupy sylwestrowe, w związku z czym podzieliliśmy się na trzy grupy i punkt zborny określiliśmy na Gubałówce, a to z jednego prostego powodu: była bardzo blisko i z jednej strony domu widać było Giewont, a z drugiej właśnie Gubałówkę. Wiadomo było, że nawet dzieciaki dadzą radę, poza tym była okazja "zaliczyć" to, czego nie chciałam w sierpniu, bo szkoda było czasu i nerwów na totalną komerchę w lecie. Teraz ludzi było zdecydowanie mniej, choć wcale nie mało, komercji też jakby mniej, a i "klapkowiczów" nie było widać.
Po letniej zaprawie rowerowej droga asfaltem wydawała się niemal płaska, choć tętno podskoczyło i ciepło też się zrobiło. Jednak tak się wydawało tylko mi i Bogdanowi, bo Marek i Aga (czyli mój brat z żoną) trochę na nas pomstowali za zbyt duże tempo. No ale po spacerku z dnia poprzedniego trzeba było sobie choć trochę odbić podeszwy. Aga odbiła pięty i trzeba ją było potem ratować plasterkami compeed, bo normalne nie pomogły. Wiktora za to "odbiliśmy" od grupy ucieczkowej na szczycie Gubałówki. Tam z kolei okazało się, że 6 dorosłych nie dało rady 10-latkowi, czyli Wiciowi, któremu też góra wydawała się mała, a reszta szła za wolno. Usprawiedliwieniem były oczywiście pozostałe dzieciaki.
A to była nasza nagroda za brak śniegu. Widoki niesamowite i aż żal było, że nie damy rady tam dotrzeć podczas tego wyjazdu.
Sztandarowy symbol Gubałówki, który niewielu zauważa - Polonia Restituta
Sztandarowy symbol Gubałówki, który niewielu zauważa - Polonia Restituta © cerber27
Historia tej rzeźby ciutkę przypomina historię rzeźby Panny z misą w Parku w Kudowie - obie były symbolami swoich miejsc i obie w tajemniczych okolicznościach zaginęły. Tyle, że Statua Odrodzenia Polski "odnalazła" się u konserwatora zabytków i wróciła na swoje miejsce, a nasza panienka skończyła, jako ozdoba prywatnej posesji - a szkoda.

Oczywiście chodzi o szczyty w tle, a nie o lans:)
Oczywiście chodzi o Giewont w tle, a nie o lans:) © cerber27
Żeby nie było - też tam byłam
Żeby nie było - też tam byłam © cerber27
Chłopaki omawiają sposób dostarczenia Agi wyciągiem na dół, a Bogdan zamawia lektykę
Chłopaki omawiają sposób dostarczenia Agi wyciągiem na dół, a Bogdan zamawia lektykę © cerber27
A tu ekipka na powrocie, skrócikiem który wyczaił Wiktor - będą z niego ludzie, a wdzięczność cioci Agi była bezcenna
A tu ekipka na powrocie, skrócikiem który wyczaił Wiktor - będą z niego ludzie, a wdzięczność cioci Agi była bezcenna - gdzieś tam na krechę w dół był nasz pensjonat.
I jeszcze jeden rzut oka na Tatry
I jeszcze jeden rzut oka na Tatry © cerber27
Opis imprezy i spacerku noworocznego oczywiście sobie daruję.

Kategoria Treking, Tatry


  • Czas 04:00
  • Aktywność Wędrówka
Uczestnicy

Zakopane,Zakopane: Słońce, góry i ....... brak śniegu

Poniedziałek, 30 grudnia 2013 · dodano: 07.01.2014 | Komentarze 1


Taki przełom roku to ja rozumiem, śniegu w Kotlinie brak, więc sprawdzaliśmy, czy w zimowej stolicy Polski jest go choć trochę więcej. No niestety na chmurce w niebie urzęduje teraz leniwa Marysia, bo śniegu tam też niewiele znaleźliśmy - co nie zmienia faktu, że wyjazd w grupie jest naprawdę fajną sprawą. Wydawałoby się, że 14 dorosłych i 8 dzieci to już tłum, ale okazuje się, że można być niezależnym w tym "tłoku" i nie trzeba robić wszystkiego z wszystkimi żeby się świetnie bawić.

Poniedziałek - dzień pierwszy: zapoznanie z terenem.
W siódemkę idziemy zwiedzić Krzeptówki, ale cel był jeden: sprawdzić stan stoku na Polanie Szymoszkowej
W siódemkę idziemy zwiedzić Krzeptówki, ale cel był jeden: sprawdzić stan stoku na Polanie Szymoszkowej © cerber27
Wiatrołomy były, ale górale są bardzo sprawni i zorganizowani. W tym dniu doszliśmy jednak do wniosku, że napęd nożny jest w Zakopcu zdecydowanie szybszy, niż mechaniczny.
Drogowskaz dla nieobeznanych, jak na przykład my - lub Rosjanie, któych było tam multum
Drogowskaz dla nieobeznanych, jak na przykład my - lub Rosjanie - których było tam multum © cerber27
No i tak wyglądał stok - Bogdan z Wiktorem i inną częścią ekipy sprawdzili go wieczorem
No i tak wyglądał stok - Bogdan z Wiktorem i inną częścią ekipy sprawdzili go wieczorem, ale nie zrobili zdjęć. © cerber27
Po stokach nie jeżdżę, więc nie wiem czy gdzie indziej też wieszają takie tablice, ale ta przynajmniej jest dowcpina
Po stokach nie jeżdżę, więc nie wiem czy gdzie indziej też wieszają takie tablice, ale ta przynajmniej jest dowcpina © cerber27
W trakcie zwiedzania cmentarza mieliśmy dodatkowe atrakcje
W trakcie zwiedzania cmentarza mieliśmy dodatkowe atrakcje © cerber27

Lans musi być
No i na koniec lans musi być © cerber27

Kategoria Treking, Tatry


  • Czas 01:00
  • VMAX 27.30km/h
  • Podjazdy 167m
  • Aktywność Narciarstwo

Biegówki

Sobota, 7 grudnia 2013 · dodano: 07.12.2013 | Komentarze 9

Sezon zimowy rozpoczęty!
Jamrozowa Polana przygotowana na najazd narciarzy biegowych. Trasa wyratrakowana, śniegu mnóstwo, temperatura do biegania super. Na dzień dzisiejszy możliwości jest kilka: mała pętla 1,30 km, duża pętla: 2,20 km, można też kombinować i przejechać obie pętle. Wystartowaliśmy z Bogdanem razem i po małej pętli każdy biegł już swoim tempem, w związku z czym w ciągu godziny mi udało się zrobić 4 małe pętle, Bogdan oczywiście 2 razy tyle, co ja. Wywrotkę zaliczyłam tylko jedną - na pierwszej hopce. Ale nogi i ręce szybko sobie przypomniały, jak to się robi. Trasa na małej pętli absolutnie nadaje się dla początkujących - nie jest wymagająca, wręcz po drugim razie robi się lekko nudno, podbiegów około 400m, pozostałe to wypłaszczenia i zjazdy. Nowe narty sprawdzone, odcisków na nogach nie ma, czego chcieć więcej?! Trasy na Karłowie są ciekawsze, ale tam jak zwykle obudzą się pewnie dopiero w styczniu, więc do tego czasu będę zajeżdżać Jamorozową.
/11873032

  • DST 32.00km
  • Teren 8.00km
  • Czas 02:50
  • VAVG 11.29km/h
  • VMAX 40.70km/h
  • Temperatura 6.0°C
  • Kalorie 1620kcal
  • Podjazdy 650m
  • Sprzęt Lycan
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

Sawanna Afrykańska - Kulin - Kudowa

Sobota, 16 listopada 2013 · dodano: 16.11.2013 | Komentarze 2

Słoneczko zaświeciło i choć temperatura nie najwyższa, to da się jechać. Trasa została tak przemyślana, żeby zobaczyć sawannę o tej porze roku, więc przez ul. Słoneczną do Jeleniowa, a potem zielonym przez Dańczów na YMCĘ i Lisią Przełęcz.
Stamtąd zjazd do Łężyc i na sawannę. Tutaj - na otwartej przestrzeni - nawet aparat fotograficzny odczuł wiatr i temperaturę, bo zaczął odmawiać posłuszeństwa. Ale kilka fotek pozwolił zrobić. Potem wjazd do tajemniczego lasu, który nawet w dzień ma mroczny nastrój. Zjazdy po błotku, mokrych liściach i śliskich korzeniach, przerywanych kontaktem z ziemią, to coś co tygryski lubią najbardziej, choć uczyć się tego będą jeszcze długo.


Asfalt się kończy - można w teren © cerber27


Bodzio na straży PNGS © cerber27


Sawanna otoczona Białymi Skałami © cerber27


Symbioza na sawannie © cerber27


I`ts me © cerber27


W Kulinie nastąpił rozjazd - Bodzio pojechał dalej, a ja obrałam kierunek: DOM, bo zrobiło mi się już naprawdę zimno, co jest chyba gorsze niż brak siły do pedałowania. Ale zdążyliśmy jeszcze razem sprawdzić stan przygotowań PKP do nowej drogi kolejowej do Kudowy.
Tunel w Kulinie © cerber27

Nowe tory przygotowywane pod Pendolino :) © cerber27


Brudasek po pracy © cerber27

A potem myjnia.
/11873032

  • DST 55.20km
  • Teren 35.00km
  • Czas 05:05
  • VAVG 10.86km/h
  • VMAX 43.80km/h
  • Kalorie 2847kcal
  • Podjazdy 1475m
  • Sprzęt Lycan
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

Góry Bardzkie

Poniedziałek, 11 listopada 2013 · dodano: 30.11.2013 | Komentarze 6

Zaległy wpis uzupełniam - z opóźnieniem, no ale cóż.
Muszę przyznać, że to był mój najtrudniejszy do tej pory wyjazd. Trasa piękna, częściowo była mi znana z wcześniejszych pieszych wypadów, ale momentami gdyby ktoś mi powiedział, że jesteśmy w Karkonoszach to chyba też bym uwierzyła.
Podjazdów sporo i na serpentynach, gdzie na przestrzał widać drugą stronę góry, robiło to na mnie masakryczne wrażenie: ILE JESZCZE W GÓRĘ, KIEDY SZCZYT?
Nie zdążyłam nawet powiedzieć potem Ryjkowi, jak bardzo byłam mu wdzięczna za końcowe skrócenie trasy. Trzy miesiące na rowerze to jednak za mało, żeby nadążyć za mocną ekipą. Ponieważ jednak bakcyla połknęłam, to nie zamierzam odpuszczać i zimę potraktuję, jako czas na wzmocnienie siły, żeby przyszły sezon był lepszy. Po techniczne opisy trasy odsyłam do pozostałych uczestników - zwłaszcza do Ryjka, który pięknie je opisał.Pozdrawiam wszystkich gorąco i dzięki za wycieczkę.
Artur © cerber27

Zbyszek z Bogdanem © cerber27

Ania analizuje gdzie teraz? © cerber27

Piotrek sprawdza czy pasuje do KTM-a © cerber27

Przystanek na fotki © cerber27

Zdjęcie grupowe © cerber27

Tęcza © cerber27

Na zimę musi wystarczyć © cerber27

/11873032