Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi ankaj28 z miasteczka Kudowa-Zdrój. Mam przejechane 12818.77 kilometrów w tym 5565.00 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 11.35 km/h i się wcale nie chwalę.
Więcej o mnie.

2013 r.:
button stats bikestats.pl
2014 r.:
button stats bikestats.pl
2015 r.:
button stats bikestats.pl
2016 r.:
baton rowerowy bikestats.pl

Dzienne odwiedziny bloga:

Moje rowery

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy ankaj28.bikestats.pl
Wpisy archiwalne w miesiącu

Listopad, 2015

Dystans całkowity:88.00 km (w terenie 49.00 km; 55.68%)
Czas w ruchu:10:21
Średnia prędkość:8.50 km/h
Maksymalna prędkość:40.00 km/h
Suma podjazdów:2741 m
Liczba aktywności:5
Średnio na aktywność:17.60 km i 2h 04m
Więcej statystyk
  • DST 18.70km
  • Teren 2.00km
  • Czas 02:34
  • VAVG 8:14km/h
  • Podjazdy 245m
  • Aktywność Bieganie

Listopad 2015

Poniedziałek, 30 listopada 2015 · dodano: 10.04.2016 | Komentarze 0

Początek biegania w ogóle. 
Szukanie sposobu na nudę, gdy na rower już za późno, a na biegówki za wcześnie.
Sprawdzanie, co z tego w ogóle będzie.

1. 27.11.2015 r.: 
2. 28.11.2015 r.

3. 29.11.2015 r.
Kategoria BIEGANIE


  • DST 17.60km
  • Teren 6.00km
  • Czas 01:24
  • VAVG 12.57km/h
  • VMAX 30.00km/h
  • Podjazdy 430m
  • Sprzęt Canyon
  • Aktywność Jazda na rowerze

Góry Stołowe

Sobota, 21 listopada 2015 · dodano: 21.11.2015 | Komentarze 0

8 kilometrów asfaltowego podjazdu do szlabanu w Bukowinie po to, by się przejechać Drogą Aleksandra i zjechać czerwonym szlakiem do Jakubowic. I 3 km zjazdu zrobiły z Nerva błotnistego potwora - ze mnie przy okazji też. Zafundowałam mu więc myjnię - a co, niech ma porządną kąpiel drugi raz w tym roku.




  • DST 17.70km
  • Teren 12.00km
  • Czas 02:10
  • VAVG 8.17km/h
  • VMAX 40.00km/h
  • Podjazdy 760m
  • Sprzęt Canyon
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

Srebrna: A1, C

Sobota, 14 listopada 2015 · dodano: 21.11.2015 | Komentarze 1

Zobaczymy, jak wyjdzie, ale to już chyba był ostatni wyjazd w tym roku na Srebrną Górę. Spotkaliśmy się tam we czwórkę: ja, Bogdan, Emi i Kuba. Trójka pojechała 2 pętle, Bogdan - trzy.  Ale przynajmniej zjechałam drugą hopę na A1 i przejechałam mostek. Nie spodziewałąm się, że zrobię to jeszcze w tym roku. Pierwszej hopki na A1 i ścianek na C nie przemogłam. Za to zrobiła to Emi  -  gratuluję. Dla Bogdana i Kuby to już chleb powszedni, ale i tak gratuluję.
Ja się kiedyś przemogę.
Z bolącą prawą ręką to się jednak nie najlepiej jeździ, a w dół przeszkadza wyjątkowo. Żeby było śmieszniej: zrobiłam rtg dla świętego spokoju i nic, tzn: to dobrze, że nie ma złamania czy zwichnięcia, ale dalej nie wiem, czemu napier.....



  • DST 25.00km
  • Teren 21.00km
  • Czas 03:18
  • VAVG 7.58km/h
  • VMAX 35.00km/h
  • Podjazdy 1076m
  • Sprzęt Canyon
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

Srebrna Góra BCA

Niedziela, 8 listopada 2015 · dodano: 08.11.2015 | Komentarze 0

W życiu bym się nie spodziewała, że w listopadzie może być taka cudna pogoda, że na upartego i na letniaka dałoby się jeździć. Piękne, czyste niebo i zupełnie bezwietrznie po jednej stronie góry (tej od parkingu), po drugiej trochę wiało, ale wszędzie było ciepło!
Sporo bikerów dzisiaj było.
W jeździe na SG bardzo mi się podoba, że nie musimy się tak bardzo pilnować i oglądać, gdzie kto jest. Ustala się punkty zbiórki i każdy jedzie swoje. Ja się nie stresuję, że Bogdan za długo na mnie czeka, on pojeździ na miarę swoich możliwości danego dnia, czyli dziś - on cztery, a ja trzy pętle. Spotykamy się na górze lub na dole albo w ciekawszych miejscach na trasie. Z kolei on wie, że już nie musi się martwić, czy sobie poradzę i wie że nie sprowadzę roweru w dół.

Pierwszy podjazd - terenowy - z odbiciem przy twierdzy w prawo. Tym szlakiem dostaliśmy się do trasy B. Już ostatnio stwierdziłam, że warunki do pobijania własnych rekordów na SG na ten rok się skończyły, czyli co w tym roku mogłam tam osiągnąć, to już osiągnęłam. Teraz mogę bez ciśnienia sobie jeździć i usiłować się nie poobijać za bardzo. Trasa B nie pozwoliła na to jednak za bardzo. Taka masa liści zaległa w górnej części trasy, że gdybym jechała tam pierwszy raz, to bankowo bym się zgubiła. Ścieżki w wielu miejscach po prostu zniknęły. W którymś momencie wiedziałam, że gdzieś tu powinna być hopka, ale dywan liści mnie skutecznie uziemił i piznęłam w coś, od czego mocno zabolała noga. Fuj. Z roweru spadłam ja i łańcuch. Chwilę trwało, zanim się pozbierałam. W dolnej części "B" liści nie było, za to było mokro i ślisko, więc na "moim" zakręcie "melafirowym" zaliczyłam sobie drugą glebę i tym razem dlatego, że ZA SZYBKO jechałam. Huuraa!

Drugi podjazd asfaltowy i terenowy do polanki przy trasie A. Poczekałam na Bogdana, który w tym czasie "nadrabiał zaległości", czyli cisnął dodatkową pętlę i pojechaliśmy w kierunku C. I znowu na górze liście, ale jakby mniej, przynajmniej widać, gdzie powinno się jechać. Trzech hopek nie zjechałam, ale przyglądając im się z góry wydawały mi się dzisiaj, jakby mniej strome. A może jednak budowniczowie podsypali górkę? Na ten rok daję już sobie raczej z nimi spokój, bo nad czym będę pracować w przyszłym roku? To samo dotyczy odcinka A1. Choć kto wie? Bogdan sobie poskakał, ja przejechałam bokiem i zdziwiłam się, jak suche dzisiaj były mostki. Dolny odcinek spod twierdzy bardzo bardzo bardzo mi się dzisiaj podobał. Był w miarę czysty i w miarę suchy, więc przyczepność dla kół też lepsza, niż na wyższych odcinkach. Bez ciśnienia na prędkość  czułam flow na zjeździe. Do czasu przejazdu przez mostek, którego jednak nie było widać pod liśćmi i obsunięciu się koła w błocie z rzeczki. Ale gleba w liście i błoto przykra nie była, wręcz mnie rozbawiła.

Trzeci podjazd i liście na trasie - jak wyżej. Gleby tu już nie było. A mapkę dodam, jak się dopcham do drugiego komputera.




  • DST 9.00km
  • Teren 8.00km
  • Czas 00:55
  • VAVG 9.82km/h
  • VMAX 35.00km/h
  • Podjazdy 230m
  • Sprzęt Canyon
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

Góra Parkowa i Urwisko Beaty

Niedziela, 1 listopada 2015 · dodano: 02.11.2015 | Komentarze 0

Powinnam była jechać płaskim asfaltem, a nie pchać się w teren. Więcej pożytku by z tego było. Zdarzają się takie dni.

Po wdrapaniu się na szczyt Góry Parkowej i zdobyciu Przekaźnika skierowaliśmy się w stronę Urwiska Beaty, czyli trasy MTB Sudety Challenge. W tą stronę jest trudniej, bo więcej jest podjazdów, niż płaskiego. Do tego singiel naprawdę leży nad urwiskiem (ciekawe skąd nazwa? Hmm) i jest poprzecinany korzeniami drzew - źle najedziesz i ryzykujesz obsuwę po stoku.  Najpierw trzeba się jednak wepchnąć z rowerem po koszmarnej ściance - według Bogdana tylko jeden chłopak ją podobno wjechał. Na końcu singla rzucił się na mnie krzak róży i zostawił mi swoje piętno na twarzy.
UUUUUUU.
No to już prawie miałam dość. A potem kolejnym szlakiem w stronę Miechów i tu doszłam do wniosku, że nie: nie dziś, nie terenem, nie dla zjazdów i nie dla podjazdów. Przy rozjeździe na czerwonym szlaku spasowałam. Bogdan widział, że mi nie idzie, więc nie protestował zbytnio, że zdecydowałam się wrócić do domu.

Nawet mapką szkoda sobie głowy zawracać.
Kategoria Góra Parkowa