Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi ankaj28 z miasteczka Kudowa-Zdrój. Mam przejechane 12818.77 kilometrów w tym 5565.00 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 11.35 km/h i się wcale nie chwalę.
Więcej o mnie.

2013 r.:
button stats bikestats.pl
2014 r.:
button stats bikestats.pl
2015 r.:
button stats bikestats.pl
2016 r.:
baton rowerowy bikestats.pl

Dzienne odwiedziny bloga:

Moje rowery

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy ankaj28.bikestats.pl
Wpisy archiwalne w miesiącu

Czerwiec, 2015

Dystans całkowity:479.95 km (w terenie 274.00 km; 57.09%)
Czas w ruchu:39:40
Średnia prędkość:12.10 km/h
Maksymalna prędkość:54.20 km/h
Suma podjazdów:10844 m
Liczba aktywności:16
Średnio na aktywność:30.00 km i 2h 28m
Więcej statystyk
  • DST 31.00km
  • Teren 25.00km
  • Czas 03:20
  • VAVG 9.30km/h
  • VMAX 43.00km/h
  • Podjazdy 800m
  • Sprzęt Canyon
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

Broumowsko w burzy

Sobota, 27 czerwca 2015 · dodano: 08.07.2015 | Komentarze 0

To tylko tydzień, a coś ciężko sobie przypomnieć co i jak. Zwłaszcza, że na tym wypadzie nie zrobiliśmy ani jednego zdjęcia. Dotarliśmy do Pasterki autem, bo Bogdan chciał jak najszybciej przetestować nowiutkiego Striva. Zapalił się też do rywalizacji na Stravie, co oznaczało brak przystanków i oczekiwania na zjazdach.

Trasa względnie standardowa, jak na Broumovsko, czyli:
1. Pasterka
2. Bożanovski Spicak
3. Telewizory
4. Amerika
Przerwa dość długo trwająca na przeczekanie burzy - i nawet nie dało rady skorzystać z kanjpy, bo Czesi mieli jakąś imprezę.
5. Podjazd od Ameriki
6. Uskok
7. Niebieski szlak korzenny do Suchego Dolu
8. Pański Krzyż
9. Pasterka

Obiecałam, że słowa nie pisnę na blogu na temat jego nowej zabawki, dopóki on tego nie zrobi.
No ale on się leni z wpisami, więc trudno.
Wspominam.
Jest.




  • DST 28.00km
  • Teren 8.00km
  • Czas 02:06
  • VAVG 13.33km/h
  • Podjazdy 580m
  • Sprzęt Canyon
  • Aktywność Jazda na rowerze

Uparta jestem czyli Grodziec numer 3

Piątek, 26 czerwca 2015 · dodano: 28.06.2015 | Komentarze 0

Trylogii pt.: "Grodziec" ciąg dalszy.
Najszybciej, jak to tylko było możliwe, czyli następnego dnia koło 12.30 wystartowałam w kierunku "ulubionego" ostatnio celu, czyli przekaźnika na Grodźcu. Tym razem najszybciej oznaczało asfaltowo do Kulina i ścianką do Przełęczy Lewińskiej.  Ale się zdziwiłam, że ją podjechałam - motywacja to podstawa. Dotarłam szybko, ale na przekaźniku spędziłam jakieś 1,5 godziny. I niestety okazało się, że szczęście w najważniejszym momencie mnie opuściło - po patrzałkach nawet śladu nie było. Usłyszałam po drugiej strony piły motorowe i zjechałam w tamtym kierunku, coby popytać, czy może panowie byli, widzieli?

Niestety. Kiepsko - jestem jakieś dwie i pół stówki w plecy.

A w amoku znowu skręciłam gdzieś, gdzie pewnie nie powinnam i wylądowałam na jakiejś dziwnej drodze ze śladami ciężkiego sprzętu leśnego. Ostatecznie wyjechałam na ściance, choć nie to planowałam, ale zniechęcona już własnym totalnym gapiostwem zjechałam asfaltem do domu. A właściwie prosto do optyka, zapytać jak szybko można "wyrobić" nowe.

Pozytyw w tym wszystkim jednak jest taki, że zaliczyłam chyba wszystkie możliwe drogi na Grodziec i z powrotem.



  • DST 25.00km
  • Teren 20.00km
  • Czas 02:17
  • VAVG 10.95km/h
  • VMAX 42.00km/h
  • Podjazdy 560m
  • Sprzęt Canyon
  • Aktywność Jazda na rowerze

Pan Hilary - czyli Grodziec numer 2

Czwartek, 25 czerwca 2015 · dodano: 28.06.2015 | Komentarze 0

Atrakcje z Ryjkiem zakończyły się jeszcze jedną, o której nie pisałam w poprzednim wpisie: zgubiłam na Grodźcu okulary. Właściwie analizując zdjęcia Ryjka domyśliłam się gdzie je mogłam zostawić, więc postanowiłam po nie wrócić. Wiadomo nie od dziś, że w towarzystwie szuka się efektywniej, więc wytargałam Wojtka na poszukiwania.

Zaznaczam, że od zguby minęły 4 dni  !!!!

Na Grodziec wyruszyliśmy przez Dańczów - czerwonym szlakiem, a tak dla uatrakcyjnienia dojazdu. Trudno było oczekiwać, że po kilkudniowych opadach będzie sucho i oczywiście nie zawiedliśmy się. :)


Motywacja była silna, więc i podjazdom dałam radę. Przez prace leśne  błotne spa dla bikera i bika gwarantowane - jak ktoś lubi, to polecam. Na szczycie porzuciłam rower i rzuciłam się w krzaki. Wojtek dzielnie mi sekundował. W krzakach niestety nic. Więc na polankę.
I .........

SĄ !!!!!! Po czterech dniach i wizycie quadów - przeżyły i czekają na mnie!!!!

No więc zdjęłam normalne patrzałki i założyłam odnalezione rogelli, a tamte schowałam do plecaka.
Zadowolona jak nigdy orzekłam, że nie ma to jak fuks i pełna szczęśliwości zarządziłam powrót czerwonym szlakiem w kierunku Homola. W końcu nie po to się tu drapałam, żeby potem lajtem zjeżdżać.

Zjechałam bez problemu, choć przyczepność była słaba, tak ubłocone były koła. Na dole skierowaliśmy się w prawo, na Leśną. Pierwszy raz jechałam tą drogą i tej akurat nie polecam, bo wygląda obecnie tak:


Za to widoki na Leśnej wiele wynagradzają:

No i zakończenie byłoby przeszczęśliwe, gdyby nie fakt, że w domu okazało się, że jednak tylko mi się wydawało, że okulary korekcyjne chowam do plecaka. Klops i większa strata, niż rogelli. Za późno, żeby tam wracać, więc pozostaje mieć nadzieję, że na drugi dzień jeszcze tam będą, skoro te były po czterech dniach. Nie ma innej opcji, tylko jak najszybciej - niezależnie od pogody - jechać na Grodziec po raz trzeci.






  • DST 30.00km
  • Teren 10.00km
  • Czas 02:22
  • VAVG 12.68km/h
  • VMAX 50.00km/h
  • Podjazdy 760m
  • Sprzęt Canyon
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

Atrakcje w Górach Stołowych - z Ryjkiem

Niedziela, 21 czerwca 2015 · dodano: 21.06.2015 | Komentarze 3

No i się zadziało.
Atrakcje postanowiliśmy zafundować sobie nawzajem. Najpierw Ryjek miał totalną niespodziankę dla mnie: zamówił pogodę, jak marzenie, idealną na naszą dzisiejszą wyprawę. Już od dawna o takiej marzyłam, więc ze szczęścia niemal rzuciłam mu się na szyję przy spotkaniu w Lewinie. Powstrzymał mnie przed tym tylko widok jego wzruszenia na mój widok. Biedak popłakał się tak, że zmoczył sobie wszystko, nawet kask (zaprzeczył tym prawom  fizyki).
Żebym i ja mogła doświadczyć tych wzruszeń, urządził nam zabawę w chowanego z deszczem. Najpierw chowaliśmy się na przystanku autobusowym. Potem pomknęliśmy kolejną atrakcją, której jeszcze nie znałam, czyli zielonym szlakiem na Leśną.

No ale co tam asfalt dla hardcorowców - ciśniemy na czerwony terenowy, gdzie jest sucho, płasko i lajtowo.



Dotarliśmy do Przełęczy Lewińskiej i tu ja zafundowałam atrakcję Ryjkowi. Co będziemy się opierdzielać? Na Grodziec marsz!!!!
W zabawie w chowanego na razie 1:0 dla nas, ale mroczne klimaty rodem z horrorów zagwarantowałam koledze.

A ponieważ sam nic nie widział, chciał znowu sprawić bym wczuła się w jego sytuację i postanowił wybić mi oczy:

Dobrze, że zwiałam. Dogonił mnie dopiero na Grodźcu - hihihi.


Na dół chciał sfrunąć - powiedziałam, że ok. ale dopiero gdy zatańczy breakdanca - no to próbował.

Po kolejnych próbach zlitowałam się nad kolegą i pozwoliłam na objazd z powrotem do Przełęczy. Ale to był chytry plan, bo pozornie bezproblemowa dwutorowa ścieżka kryła w sobie różne atrakcje, po których nasze rowery już nie wyglądały tak pięknie, jak na początku wycieczki. My zresztą też nie.
Zabawę w chowanego trzeba było przyspieszyć, bo niebo zaczęło zdradzać chęć wygranej. Więc pędem w dół do Dańczowa i Darnkowa, żeby szybciutko schronić się w lesie - na zielonym szlaku. Ryjosław zdradzał objawy nerwowe, więc "puściłam" go przodem, żeby zajął nam miejsce w budce na IMCE. Ja zachowałam kamienny spokój i tempem spacerowym wtoczyłam się na szczyt.
I tu odnieśliśmy kolejne zwycięstwo - ZDĄŻYLIŚMY PRZED DESZCZEM. Huraaaa - wygraliśmy. !! :)

No i deszcz się wkurzył, że przegrał i jaaak zaaacząąąłłłł napierdzielać, to postanowił nie kończyć. Jak go ugłaskać? Zafundować sobie kolejną atrakcję pt.: catering na IMKĘ. Zamawiasz i masz.


Choć właściwie mieliśmy się trzymać wersji, że wieźliśmy te atrakcje w plecaku. :)
Impreza się tak rozkręciła, że.....

taaa - spalmy tę budę.
Dymne znaki podziałały i w końcu niebo się poddało - pokazało łaskawsze oblicze i pozwoliło się ogrzać w swoich promieniach.


Pierwszy dzień lata przywitany z przytupem. Oj, ubawiłam się że hej. Wróciłam do domu brudna, z brudnym rowerem i bombowymi wspomnieniami na przyszłość. Dzięki Ryjku za te atrakcje.




  • DST 8.00km
  • Teren 8.00km
  • Czas 00:47
  • VAVG 10.21km/h
  • Podjazdy 135m
  • Sprzęt Canyon
  • Aktywność Jazda na rowerze

II edycja GP XC MTB Kudowa-Zdrój

Sobota, 20 czerwca 2015 · dodano: 21.06.2015 | Komentarze 1

Start numer dwa.
Edycja poprawiona - z elektronicznym pomiarem czasu, choć z mniejszą liczbą uczestników. No cóż, Maja Trophy w Jeleniej Górze.
Edycja utrudniona w stosunku do poprzedniej - jeszcze bardziej deszczowo, ślisko i błotnie. Nie obyło się bez gleb, ale zjazdy zaliczone.
Czas przejazdu: 47:11 i konkurencji znowu brak. Wiktor szósty z czasem 23:04.
Zabawa, zabawa i jeszcze raz zabawa.

I pobrałam pierwsze lekcje skakania i podrzucania roweru.













  • DST 5.00km
  • Teren 4.00km
  • Czas 00:20
  • VAVG 15.00km/h
  • VMAX 25.00km/h
  • Podjazdy 80m
  • Aktywność Jazda na rowerze

Góra Parkowa

Piątek, 19 czerwca 2015 · dodano: 19.06.2015 | Komentarze 0

Szybki objazd Góry Parkowej.
Spotkanie na trasie chłopaków-organizatorów jutrzejszego wyścigu.
Sppotkanie z kolegą z  podstawówki Wojtkiem, który przyjechał na objazd z córą.
Od słowa do słowa i okazuje się, że Wojtek uprawia downhil, więc sporo radochy sprawiło mi to spotkanie.


  • DST 26.00km
  • Teren 22.00km
  • Czas 03:59
  • VAVG 6.53km/h
  • VMAX 35.00km/h
  • Podjazdy 1150m
  • Sprzęt Lycan
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

Srebrna Góra ABC1

Czwartek, 18 czerwca 2015 · dodano: 28.06.2015 | Komentarze 2

Srebrna Góra coraz bardziej mi się podoba. Ale po szczegóły w opisie trasy gorąco polecam stronę 1enduro . Konkurować w opisach z nimi  nie będę, bo chłopaki zrobili to w sposób rewelacyjny. Polecam lekturę gorąco.

Za pierwszym razem było mokro, ślisko i hardcorowo. Za drugim sucho, szybciej i też hardcorowo. Zrobiliśmy te odcinki, których nie przejechałam za pierwszym razem i gdyby nie Bogdan, to na C1 już bym nie pojechała. Ale mnie zmotywował, uparł się, że dam radę i koniec opieprzania się. A to wszystko przez powrót do KTM-a. Nerve Bogdana w naprawie, więc zamieniliśmy się pojazdami - on wziął mojego szaraczka, a ja starego dobrego Lycanka. Oj, poczułam różnicę - pierwszą od razu na podjazdach. Po dwóch razach odezwały się moje kolanka, więc na trzeci podjazd Bogdan się zlitował i oddał mi canyonka. Od razu zrobiło się lżej.

Ale zjazdy na KTM-ie przypomniały już stare, dobre czasy (hihi) z zeszłego roku. Zwrotny, zwinny, daje radę. Hamulców nie spaliłam.

Nie obyło się też bez gwiazdorskiej gleby po złym wejściu w zakręt. Latawki się przydały. I przypomniały mi się melafiry.

Znacznie ciekawiej na trasie wypadł Bodzio, który oczywiście zjechał wszystko, co tylko było do zjechania.

aparat za nim nie nadążał:


Nawet zaliczyliśmy twierdzę




MAPKA:



  • DST 28.70km
  • Teren 20.00km
  • Czas 02:20
  • VAVG 12.30km/h
  • VMAX 42.00km/h
  • Podjazdy 614m
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

Bożanovski Spicak dookoła i Ostra Góra

Niedziela, 14 czerwca 2015 · dodano: 28.06.2015 | Komentarze 0

Niedzielny wyjazd w teren.
Na Lisią Przełęcz dotarliśmy mechanicznie i stąd tym razem start. Oczywiście niebieskim pod Szczelińcem i przez łąki pasterskie do Pasterki. Stamtąd na Bożanowski Spicak.

Spicak z ciut innej perspektywy



Ochraniacze są, więc można eksplorować żółty szlak do Pańskiego Krzyża. Faktycznie jest ciekawy.







No i właśnie tak mi szło od początku, jak na powyższym obrazku widać - tylko siedzieć i płakać. Przez to ja wróciłam do pasterki, a Bogdan pojechał jeszcze zaliczyć szybko telewizory - to nie był mój dzień i wolałam słuchać intuicji, niż znowu testować cierpliwość Czechów. Ale w Pasterce pojadłam, popiłam, odpoczęłam i poczekałam na Bodzia, a potem skierowaliśmy się w stronę Ostrej Góry. Piękny jest ten zjazd - naprawdę mi się podoba i naprawdę nie jest banalny. Tylko potem trzeba wrócić do Lisiej Przełęczy - ale wtedy ani 4 km asfaltu ani Zielona Droga się nie dłużą.







  • DST 45.60km
  • Teren 20.00km
  • Czas 03:14
  • VAVG 14.10km/h
  • VMAX 54.20km/h
  • Podjazdy 1032m
  • Sprzęt Canyon
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

MTB Stolove Hory

Sobota, 13 czerwca 2015 · dodano: 19.06.2015 | Komentarze 0

Do Machowa dotarliśmy na rowerach - tak dla rozgrzewki. Skład: Ania, ja, Bogdan, Sławek i Krzychu. W tym składzie potem również rowerowo powrót do domu. Dojazd przez Machowskie Konciny, powrót przez Zdarky. A pomiędzy był wyścig. Super zabawa, łącznie z pudłem Ani.


Czas przejazdu: 2:07, czyli o 8 minut gorszy od Ani, co złożyło się na 5 miejsce.


  • DST 28.00km
  • Teren 2.00km
  • Czas 01:40
  • VAVG 16.80km/h
  • VMAX 41.20km/h
  • Podjazdy 528m
  • Sprzęt Canyon
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

Ognicho z Ryjkiem

Czwartek, 11 czerwca 2015 · dodano: 19.06.2015 | Komentarze 0

Przez kilka dni się umawialiśmy i nie mogliśmy się zgrać - przez paskudną pogodę. Ale w końcu się udało i spotkanie z Ryjkiem i Robertem nastąpiło w Karłowie. Nieoceniony Ryjek wynalazł miejscówkę i ognisko zapłonęło. A po jakimś czasie zapłonęły również nasze wszystkie odkryte części ciała. Jest moc w takich spotkaniach. Dzięki za nie.