Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi ankaj28 z miasteczka Kudowa-Zdrój. Mam przejechane 15346.55 kilometrów w tym 5565.00 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 11.13 km/h i się wcale nie chwalę.
Więcej o mnie.

2013 r.:
button stats bikestats.pl
2014 r.:
button stats bikestats.pl
2015 r.:
button stats bikestats.pl
2016 r.:
baton rowerowy bikestats.pl

Dzienne odwiedziny bloga:

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy ankaj28.bikestats.pl
  • DST 63.30km
  • Czas 04:11
  • VAVG 15.13km/h
  • VMAX 54.00km/h
  • Temperatura 24.0°C
  • Podjazdy 1000m
  • Sprzęt Lycan
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

Ujeżdżanie żubra, czyli wypad do Srebrnej Góry

Niedziela, 5 października 2014 · dodano: 07.10.2014 | Komentarze 3

Oj, chodziło już za mną małe co nieco poza "kominem", więc niedzielnego poranka stawiłam się grzecznie w Kłodzku, gdzie przybyła Patrycja i Feniks. Oj, dawno, dawno się nie widzieliśmy, więc powitanie było, że ho ho. Trasa zaplanowana przez Feniksa miała być niespodzianką i pierwszyzną zarówno dla mnie, jak i dla Patrycji. Znałyśmy tylko ogólnie kierunek: twierdza w Srebrnej Górze.
Ruszamy więc na Wojciechowice i po ok. 2 kilometrach okazuje się, że mam kłopot z przerzutkami - linka się za bardzo poluzowała. W trakcie naprawiania okazuje się, że Feniks ma w zanadrzu kolejną niespodziankę: Tomcara, który dał mu się namówić na wypad. Przerzutki szybko chłopaki ogarniają i w czwórkę ruszamy dalej. Tomek ma duże wątpliwości, czy powinien jechać po całonocnej przeprawie z maleńką Zosią i tak, jakoś nieciekawie się czuje, jednak potem okazuje się, że to najzwyczajniej w świecie z głodu mu słabo było, czemu Feniks na szczęście w sposób niemal niezauważalny zaradził i Tomek z wyprawy nie zrezygnował. Ale ponieważ my też mieliśmy do uzupełnienia  zapasy napojowe, więc zatrzymaliśmy się przy sklepiku, który długo będę wspominać.

Pan sprzedawca był po prostu przecudny i on również sprawił mi  tego dnia niespodziankę, bo jak inaczej nazwać zakup kasztelana w butelce z kaucją (3,20+0,30) i bepowera (3,20) za łączną kwotę 3,90 zł? Trzy razy się upewniałam - pan twierdził, że tak ma być, więc ok, taka promocja może.  Tyle, że za chwilę przyszła inna pani, która sprzedawcę zmieniła :)
Ruszyliśmy dalej i raz mi się wydawało, że już tu byłam, a raz kompletnie nie miałam pojęcia, gdzie jestem,  ale wynalazek po drodze  pt.: "pomysłowy Dobromir" i "Polak potrafi" musiałam uwiecznić: świetny patent na własny prąd

W końcu rozpoznałam miejsce, w którym się znaleźliśmy - przełęcz Łaszczowa !!!!!  Przecież w tym miejscu mamy dotychczas największe grupowe zdjęcie bs-owców i wspomnienia tejże wycieczki naszły nas w sposób naturalny. Miejscówa na kasztelanka też wyborna, z czego oczywiście skorzystaliśmy.

A potem pojechaliśmy na spotkanie z tym oto zwierzęciem:

Po drodze Tomcar chciał zażyć spóźnionej kąpieli po ciężkiej nocy, ale Patrycja na szczęście czuwała nad nim.

Wracając do naszego żubra, Pani w sklepie okazał się niezwykłym poczuciem humoru i z szerokim uśmiechem zaproponowała, że możemy żubra poujeżdżać. Więc najpierw ostrożnie, z pewną dozą nieśmiałości Tomek "wziął byka za rogi"...

... a potem na całego .....

Pani sklepowa miała taką zabawę z moich prób zdobycia żubra, że w końcu zaproponowała swój sklepowy parapet, jako drabinę. 
W końcu po świetnej zabawie, przyszedł czas opuścić z żalem żuberka i podążyć w kierunku twierdzy, po drodze robiąc przystanki na krówki. Te "zwierzątka" zawsze przecież wszystkich podnoszą na duchu - proszę jacy zadowoleni:


Na postoju cieszyliśmy oczy pięknymi kolorami jesieni.

I w końcu zaczęliśmy poszukiwania wojsk Napoleona, znajdując ich tu....

i tu......, choć Patrycja szukała jednak czegoś innego :)

i w końcu tu ....


Przy okazji Tomek postanowił zaciągnąć się do wojska, ale najpierw sprawdzał czy warto i czy mają tam odpowiedni dla niego sprzęt.

I jeszcze szybciutko na górę na punkt widokowy i siuup na dół.


A o niespodziance w Bożkowie będzie cicho sza...., bo się wszyscy dowiedzą i rzucą na poszukiwanie skarbu, który pokazał nam Feniks.

Naprawdę rewelacyjny był to wypad - kolejny z cyklu: asfalt nie musi być nudny. Dzięki wielkie i mam nadzieję, że do rychłego spotkania.




Komentarze
ankaj28
| 15:27 piątek, 10 października 2014 | linkuj Patrycja:
Ja też dziękuję za ten wyjazd, a jabłko możesz zachować do następnego razu - może da radę się utrzymać? :):):)

Tomcar:
Ależ bardzo proszę, pożyczaj ile chcesz - cieszy mnie, że zdjęcie wyszło na tyle dobrze, że aż zasłużyło na miano profilowego. Pozdrowienia dla Asi i Zosi :)
tomcar
| 21:10 czwartek, 9 października 2014 | linkuj Mi też się podobało, bardzo fajny wyjazd, dzięki za fajne fotki, już jedną pożyczyłem do zdjęcia profilowego pozdrawiam
xPATRYCJA
| 19:34 wtorek, 7 października 2014 | linkuj Super fotki, fajny wyjazd, kibiców przy Żubrze nie zabrakło - reszta Panów schowała się za filarem, widziałam:-) Ale też mocno Ci dopingowali. Co do mnie to sprawdzałam tylko, czy Napoleon ma zapięty guzik. Przecież pozował z nami do zdjęcia i nie mógł dać plamy ! :))) Tomek przetrwał wyjazd i cieszę się, że wszyscy prawie do końca byliśmy razem. Dziękujemy Aniu za wspólny kolejny już wypad, za cudowne krówki. Ostatnią pożarł mi po cichu Feniks już w domu, robiąc niewinną minę, kiedy się o nią zapytałam. Miałam dla Ciebie na drogę powrotną do Kudowy słodziutkie jabłko, ale z tego wszystkiego zapomniałam dać ! Pozdrawiam.
Komentuj

Imię: Zaloguj się · Zarejestruj się!

Wpisz cztery pierwsze znaki ze słowa oteki
Można używać znaczników: [b][/b] i [url=][/url]